Duma czy wina?

Mój brat, który od prawie dwudziestu lat nie pije alkoholu, powiedział mi kiedyś, że zaczął normalnie żyć nie od momentu, w którym stwierdził „zaliczyłem kolejną dobę bez picia”, ale od dnia, w którym zrozumiał, że powstrzymywanie się od picia nie jest głównym powodem do radości. Zrozumienie schematu myślowego „pić czy nie pić” przestało być dla niego miarą własnej wartości.

Rozmawiałem z nim o tym, gdyż chciałem się upewnić, czy dobrze go rozumiem. Przecież wtedy dla mnie, dla osoby uzależnionej, po terapii i rocznej abstynencji, sprawą najważniejszą był odpowiedni wybór – nie pić. Brat wyjaśnił mi, że to, co na początku trzeźwienia jest dobre i skuteczne, później może okazać się balastem, przez który tracimy równowagę.

Gdy po latach uczestniczyłem w Programie Rozwoju Osobistego, zrozumiałem, słuchając wypowiedzi osób z grupy i terapeutki, czym jest ten balast.

Wiele osób z naszej piętnastki było niepijącymi alkoholikami, każdy przeszedł jakąś terapię, miał za sobą doświadczenia, przemyślenia i oczekiwania związane z pobytem w ośrodku.

Po pierwszym dniu pobytu miałem poczucie, że Program Rozwoju Osobistego to jakaś partyzantka. Spodziewałem się, że otrzymam zbiór materiałów szkoleniowych z programem, z naszkicowanymi problemami do omówienia. Że przez pięć dni nasza opiekunka, na podstawie programu, będzie wyznaczała zadania, inspirowała, wyjaśniała, słowem wspierała nas we wszystkim. Że krok za krokiem, od problemu do problemu, od pojęcia do pojęcia, od uczucia do uczucia będę zmierzał do punktu, w którym rozbłyśnie światło i uporządkuje mój wewnętrzny bałagan, który przywiozłem ze sobą.

Takie były moje oczekiwania. Założyłem, że muszę coś w sobie uporządkować, bo z bałaganem jest mi niewygodnie.

Gdyby ktoś mnie wtedy, podczas pierwszej sesji, zapytał, do czego mi jest to potrzebne, to właśnie tak bym odpowiedział: pragnę wewnętrznego uporządkowania, chcę coś przerobić w sobie, iść do przodu. Tylko cóż to oznaczało? Czy porządkowanie to umiejętność, która pozwala trafnie opisać własne uczucia? Przerabianie czegoś w sobie to zazwyczaj zwalczanie emocji, które uznajemy za niechciane, złe czy niepotrzebne. A pójście do przodu jest odcinaniem się od przeszłości i udawaniem, że owszem, coś się kiedyś wydarzyło, ale teraz jest super, więc stanę się władcą swoich myśli i uczuć i tak pokieruję sprawami, że wszystko ułoży się po mojej myśli.

Świat to ludzie, a każdy człowiek to dziesiątki zdarzeń, konfiguracji, odmian. Gdybym zamurował się w jaskini, może udałoby mi się przeprowadzać swoją wolę, ale czy na pewno? Przecież mogłoby się zdarzyć, że ruchy tektoniczne ziemi skruszyłyby wejście, albo gryzonie dobrałyby się do moich zapasów. A choroby, własne samopoczucie?

Założenia, które mają przynieść określony skutek, które traktujemy jako uniwersalne, są właśnie jak balast, który w założeniu ma coś równoważyć, tymczasem często przechyla szalę.

Nie ma czegoś takiego jak wyseparowany człowiek czy wyseparowana sytuacja, tak jak nie ma uniwersalnych rozwiązań i klucza, który otwiera wszystkie zamki. To, co przydawało się w kiedyś na coś, na przykład w początkowej fazie wychodzenia z nałogu, po kilku latach przestaje być użyteczne, przeradza się w nawyk, który bezwiednie stosujemy w wielu sytuacjach spodziewając się, że to ma sens, że postąpiliśmy słusznie. Uporczywe odwoływanie się do tak zwanych uniwersalnych sposobów radzenia sobie z bolączkami, może przynieść wiele rozczarowań i zmartwień.

Zrozumiałem, że tak jest, gdy usłyszałem historię naszej opiekunki Marioli. Kobieta doświadczona nie tylko terapeutycznie, ale też rodzinnie. Dwójka dzieci. Córka grzeczna, ułożona, pracowita i sumienna. Syn, przeciwieństwo siostry, nadpobudliwy i nieposłuszny, wciąż wpadał w kłopoty.

W rodzinie przebąkiwano, że jest złą matką, ponieważ nie umie wychowywać syna. Mariola słuchała tych uwag niechętnie, ale chcąc nie chcąc przyjmowała je i zastanawiała, czy naprawdę jest złą matkę i czy prawdą jest, że nie potrafi wychowywać dzieci.

Lata mijały. Dzieci dorastały. Wychowane w tym samym domu, przez tę samą matkę, podążały w dwóch różnych kierunkach.

Syn wszedł w konflikt z prawem. Policja, prokurator, śledztwo. Córka w tym czasie osiągała sukcesy. Wygrała prestiżowy konkurs pod ministerialnymi auspicjami.

Mariola, jako matka laureatki, została zaproszona na uroczystość wręczania nagród. Podczas konferencji zorganizowanej z wielką pompą, wysokiej rangi urzędnik państwowy oznajmił, że na sali znajdują się rodzice, którzy są wzorem do naśladowania, którzy potrafią znakomicie wychowywać swoje dzieci.

Mariola się pogubiła. Z jednej strony była dumna z córki i nawet przypisywała sobie zasługi i wpływ na sukces dziecka, ale z drugiej, na myśl o synu, skorygowała swoje myślenie. Zarówno syna jak i córkę wychowywała podobnie. Swoim macierzyństwem obdarowywała po równo, takie miała przeświadczenie.

Po skończonej uroczystości zaszyła się w spokojnym miejscu i poddała fali uczuć oraz myśli. Stwierdziła, że traktowanie siebie jako wzoru do naśladowania, branie na siebie cudzych porażek, robienie sobie wyrzutów, dlatego, że na jej temat ktoś ma złą opinię, jest niepotrzebnym wikłaniem się – to w poczucie dumy, to w poczucie winy.

Rozmowa z moim bratem o „pić czy nie pić”, pozornie nie ma nic wspólnego z historią opowiedzianą przez Mariolę. Ale nie sposób nie zauważyć, że utrzymywanie, iż dobowa abstynencja stanowi główny powód do dumy i jedyny powód do radości, jest wikłaniem się w pozytywną ocenę samego siebie, fałszywą, gdyż pomija ona inne aspekty życia. Prowadzi do zamykania się w kręgu nawykowego myślenia.

Mariola, tak mi się wydaje, miała niewielki wpływ na to, jak potoczyły się losy jej dzieci. Wychowywała je, wpajała wartości, tłumaczyła, co jest ważne w życiu. Mogły jej dary przyjąć lub je odrzucić, ale wyborów dokonywały same.

Jaki więc wpływ na losy dziecka ma własne poczucie dumy czy winy? Jaki wpływ na własny los może mieć poczucie dumy z niepicia? Czy któraś z tych postaw może być miarą własnej wartości?

Autorka akwareli: Maria Piasecka

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz