Elektroniczne słowo

Z wywiadu z Katarzyną opublikowanego 26 lutego na naszym blogu dowiedziałem się, że coraz trudniej znaleźć osobę uzależnioną wyłącznie od alkoholu.

Na podobne stwierdzenie natknąłem się w kwartalniku pt. Serwis Informacyjny „Uzależnienia” nr 4/2022 (wydawca Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom). Mówi o tym Matthew R. Pearson, zajmujący się badaniami nad behawioralnymi strategiami chroniącymi (Protective Behavioral Strategies, PBS), w wywiadzie udzielonym Jakubowi Greniowi.

Wywiad dotyczy poznawczo-behawioralnych strategii (PBS), które można zastosować, żeby ograniczyć zagrożenia lub szkody wynikające z używania substancji psychoaktywnych.

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że chodzi o to, by pokazać ludziom nadużywających substancje psychoaktywne (w tym przypadku chodzi o alkohol), że zmniejszenie ilości wypijanego alkoholu, częstotliwości jego spożywania, nieupijania się, picia powolnego czy uczenia, jak minimalizować szkody związane z piciem, jest działaniem, które przynosi wymierne korzyści. Należy zaznaczyć, że nie są to strategie, które zalecają abstynencję.

Zapewne wiele jest osób w Socjusie i w Mazowieckim Ruchu Abstynenckim, których takie podejście zmrozi. Rozmawiałem z wieloma kolegami, którzy mówili, że najskuteczniejszym sposobem na pozbycie się uzależnienia jest całkowita trzeźwość. Nie wiem, czy profesor Pearson jest zwolennikiem takiego podejścia. Faktem jest, że zajmuje się PBS i uważa, że strategie nakierowane na redukcję zażywania wszelkich środków psychoaktywnych przynoszą wiele pożytku i wydają się być działaniami, które dobrze rokują i w przyszłości będą rozwijane.

Profesor Paerson nie jest gołosłowny, gdy mówi o pożytkach płynących z PBS. Proponuje, aby przyjrzeć się dotychczasowym rezultatom leczenia osób uzależnionych od alkoholu.

Zastanawiałem się również nad tym, posiłkując się własnymi obserwacjami, statystykami i wynikami badań naukowych. Zauważam, że metody stosowane dotychczas w leczeniu, w profilaktyce czy edukacji na rzecz trzeźwego życia owszem, są skuteczne, ale ta skuteczność pozostaje na tym samym poziomie od kilkudziesięciu lat. Oczywiście prof. Pearson przytacza dane ze Stanów Zjednoczonych, ale sądzę, że one niewiele odbiegają od polskich.

Może więc warto zapytać, czy dotychczasowe działania profilaktyczne i lecznicze należy kontynuować i, co więcej, przeznaczać na to publiczne pieniądze. Uważam oczywiście, że wyleczenie jednego uzależnionego jest jak ratowanie całego świata.

Można powoływać się na statystyki, badania i prace naukowe, ale jedno można stwierdzić na pewno, o czym wspomniał w wywiadzie profesor – zaprzestanie picia alkoholu jest bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe. A skoro tak, może warto poszukać nowych odpowiedzi na stare problemy?

Starym problem jest oczywiście uzależnienie od substancji psychoaktywnych i skuteczne im przeciwdziałanie. Jedną z propozycji na zwiększenie skuteczności leczenia i profilaktyki ma być PBS. Czy ta strategia przyniesie spodziewane rezultaty? Tego nie wiadomo. Warto jednak nad tym się pochylić.

Zespół badawczy, któremu przewodzi profesor zadał sobie pytanie: Co jest skuteczniejsze, metody generalne czy indywidualne, skierowane do konkretnych pacjentów

Z wywiadu wynika, że PBS wypracowała i wypracowuje różne zestawy działań, od tych indywidualnych po ujęcia zbiorowe.

Które metody będą skuteczniejsze? Profesor przypuszcza, że najbardziej skuteczny jest zindywidualizowany zestaw PBS, dostosowany do konkretnej osoby i sytuacji.

Jeśli tak, to każdy, kto otarł się o problem uzależnień zapyta, jak praktycznie stosować ów indywidualny zestaw PBS. Rachunek jest prosty. Osób z uzależnieniami jest bardzo dużo, a terapeutów mało. Żeby otrzymać pomoc, trzeba będzie czekać miesiącami, jak nie latami.

I tu w sukurs może przyjść technologia, elektroniczne urządzenie podłączone do telefonu, które mierzy, co z danym pacjentem się dzieje. Na podstawie przesłanych danych można odpowiednio interweniować – na przykład w porę reagować informując pacjenta, co się z nim dzieje i zalecić, co powinien robić, czego unikać, na co zwrócić uwagę.

Taka elektroniczna interwencja mogłaby zdziałać wiele dobrego, choćby to, że człowiek mógłby opamiętać się, nie zadziałać nawykowo. Być może po takiej interwencji uzależniony mógłby zaprzestać dalszego odurzania się i przypomnieć sobie, że skok na dno może skończyć się dla niego tragicznie. Elektronika ochroni go przed nieszczęściem. To jest wymierny skutek, generalna i indywidualna korzyść.

Można powiedzieć, że stosowanie PBS jest jedynie czymś w rodzaju pudrowania chorej twarzy, naprawianiem cieknącego kranu plasteliną. Warto jednak spróbować, bo przecież zdarza się, że czasem jedno słowo wypowiedziane w odpowiednim czasie może zapobiec nieszczęściu. Nawet jeśli to słowo będzie wypowiedziane elektronicznie.

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz