Magazynując nastroje

Na dworze coraz cieplej i jaśniej. Śniegu ani śladu. Na termometrze plus 8 stopni. Z ziemi jeszcze nie unosi się zapach tego czegoś, tego co można nazwać wiosną, tego co wypełnia przestrzeń rozgrzanym powietrzem, delikatną fermentacją rozkładających się roślin i oddychaniem drzew.

Jest kwestią czasu, dwóch, może trzech tygodni, by wiosna odtrąbiła pobudkę. Ciepło przełamie zimno i da sygnał listkom, że mogą wychynąć na świat, a nam byśmy zdjęli zimowe ubrania i ruszyli w pole.

Szkoda, że nie wszyscy ruszą. Mnie akurat przytrafiło się tak, że w pole iść mogę. Zachęcony pięknym słońcem przebrałem się w ogrodowy strój i poszedłem przygotować foliak pod wiosenne uprawy.

Przegryźć świeżą rzodkiewkę pod koniec marca to rarytas. Nim jednak Silesia czy Krakowianka (wczesne odmiany) wyrosną trzeba się trochę wysilić i kości rozprostować po zimowym gnuśnieniu.

Wszedłem do tunelu z motyczką, podkładkami pod kolana i wiadrem. Powietrze nagrzane. Ciepło. Sporo rozpleniło się gwiazdnicy pospolitej, gdzieniegdzie młoda pokrzywa. Kilka krzaków zeschłej papryki, której nie sprzątnąłem jesienią.

Zabrałem się za odchwaszczanie. Przesuwałem się na kolanach wzdłuż foliowych ścian. Podważałem chwasty motyczką i wrzucałem je do wiadra. Ziemia w tunelu powoli zmieniała kolor z zielonej na brązową, a wraz z tą kolorową przemianą zdawało mi się, że robi się przestrzenniej, a przez to ciszej.

Kiedy już osiemnaście metrów kwadratowych powierzchni tunelu zrobiło się czyste usiadłem, żeby odpocząć. Koszulka lepiła mi się do pleców. Przez folię wpadało do środka słońce. Im bardziej mój oddech się uspakajał, tym przestrzeni i ciszy było coraz więcej. Było mi przyjemnie. Nawet jakoś tak podniośle. Zapragnąłem, by tej przyjemności i tej podniosłości przybyło. Wtedy zauważyłem, że zamiast naprawdę poddać się temu, co działo się wewnątrz tunelu, próbuję opisać to, co ze mną się działo. Ułożyć zdania, po które mógłbym w przyszłości sięgnąć i wywołać kolejną przyjemność.

To wyglądało tak, jakby nagle w mojej głowie zaczęła się krzątanina i niepokój. Zwyczajnie, tak po prostu, chciałem, to znaczy wyobraziłem sobie, że ten stan rozprzestrzeniającego się tunelu i narastającej w nim ciszy mogę ot tak sobie schwytać, opleść słowami, włożyć do kieszeni spodni i zadowolony z siebie wrócić do domu, chwaląc się w duchu, jakie to miewam piękne nastroje.

Z natury przekorny i dociekliwy, a przy tym doświadczony wcześniejszymi podobnymi nastrojami i wyposażony w wiedzę, spróbowałem przyjrzeć się sobie inaczej. Wiedziałem, że łapanie nastrojów oraz rozkoszowanie się nimi szybko się wypala, pozostawia po sobie smutek, a nawet rozgoryczenie.

Odpuściłem więc sobie wewnętrzne gadki. Wczułem się w chłód przenikający mnie z ziemi. Podążałem za zimnem. Czułem, jak wspina się w górę mojego ciała. Kiedy dotarł do głowy, ni z tego ni z owego zrozumiałem, że łapanie przyjemnych wrażeń zaczyna się u mnie od jednego słowa. Słowa zaś namnażają się i tworzą przestrzeń, w której przechowuję swoje przyjemne nastroje.

Taka przestrzeń na zawołanie, ze zmagazynowanymi nastrojami, to fantastyczna sprawa, bo przecież nie ma nic złego w tym, że chcę, by było mi przyjemnie. Właściwie to zauważam na każdym kroku, że jestem zachęcany do tego, by było mi przyjemnie. Tylko przyjemność ma tę właściwość, że pragnie być wciąż przyjemna, a gdy jej nie ma, przeradza się we frustrację i złość, które kierujemy w siebie i bliskich.

Wzdrygnąłem się na myśl o tym. Wyciągnąłem szyję jakbym chciał, by słońce mnie dopadło i wygoniło chłód z moich kości. Im bardziej było mi ciepło, tym widziałem wyraźniej, przez folię rozświetloną światłem, że jak nie buduję słowami magazynu, to niejako zapodziewam się w przestrzeni i ciszy.

Siedziałem pośrodku osiemnastu metrów kwadratowych ziemi na tyłku i wcale nie oczekiwałem, że będzie mi przyjemnie. Wiedziałem, że jest robota do zrobienia, więc ją zrobiłem. Nie potrzebowałem do tego żadnych słów i miłych wrażeń. Wstałem. Wziąłem wiadro i poszedłem wyrzucić jego zawartość na kompost.

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz