Wstęp – Data umierania

Po namowach moich socjusowych koleżanek i kolegów zdecydowałem, że cykl opowiadań powinien się znaleźć na naszym blogu. Dlaczego. Różne są tego powody i nie o nich tutaj mówić.

Jak napisała Adriana Szymańska (mój dobry literacki duch) we wstępie do książki, są to opowiadania mające charakter rozległego, wielopunktowego studium klinicznego choroby alkoholowej, jest specjalistyczną analizą postępującej degradacji psychicznej i moralnej osób uzależnionych od alkoholu.

Aby niczego nie przeinaczyć, a jednocześnie zachęcić czytelników do lektury, oddajmy głos recenzentce.

Cykl dziesięciu opowiadań „Data umierania”, zaopatrzonych w podtytuł „Alkoholowy kit”, to kolejna próba zmierzenia się Krzysztofa Urbana z trudnym tematem i niekonwencjonalnym językiem. Podtytuł jest, jak sądzę, wyrazem przekory i skromności pisarza w stosunku do własnych możliwości twórczych. Słowo „kit” kojarzy się bowiem z czymś nieprawdziwym lub byle jakim, podczas gdy propozycja literacka Urbana ma charakter rozległego, wielopunktowego studium klinicznego choroby alkoholowej, jest specjalistyczną analizą postępującej degradacji psychicznej i moralnej osób uzależnionych od alkoholu, poraża autentycznością i wnikliwością obserwacji i drastycznymi szczegółami objawów zaburzeń świadomości u osób dotkniętych nałogiem. Język tych opowiadań nie ma jednak cech medycznego żargonu, jest wartki, dynamiczny, charakteryzuje się bogatym słownictwem i logiczną precyzją, choć niekiedy bywa to logika paranoików. „Kit” ma zresztą inne znaczenia, autor pragnął może w ten sposób podkreślić powiązanie tematyczne historii swoich bohaterów w całość, a także złudność ich pijackich usprawiedliwień.

Bohaterowie opowiadań Urbana, zarówno mężczyźni jak i kobiety, ulegają pokusie picia z różnych powodów: bywa to wpływ rodziny, kolegów, okoliczności zawodowych, także zależności od politycznych deformacji okresu przed „okrągłym stołem”, w jednym z przypadków kilkuletni chłopiec rozsmakowuje się w alkoholu, spróbowawszy wina z kielicha, wykradzionego z kościelnego tabernakulum. Zadziwiająca jest pomysłowość autora w mnożeniu odmiennych motywacji poddawania się nałogowi. Śledzimy, jak z niewinnych smakoszy wina, szampana albo czystej wyborowej, stają się ofiarami własnej słabości, wykolejeńcami, niekiedy mordercami czy samobójcami. W barach, nocnych klubach, domach publicznych dokonują się kolejne akty „wtajemniczenia” w tragiczny w skutkach proceder.

Depresja, stany lękowe, paranoja, a także odwyk, detoks, szpitalna terapia antyalkoholowa to pojęcia przywoływane w kolejnych opowiadaniach i budzące u czytelnika na przemian nadzieję i obawę o los bohaterów. Autor przedstawia za każdym razem innego rodzaju dewiacje, często są to powracające urojenia, obsesyjne wizje nieistniejących lub zapamiętanych z przeszłości osób lub przedmiotów, niekiedy dokuczliwe doznania fizyczne lub zmysłowe, halucynacje, omamy wzrokowe i słuchowe, absurdalne mrzonki. Kuracja tych osób nigdy nie kończy się happy endem, bo w życiu bohaterów pojawiają się kolejne pokusy, słabość woli wiodąca do załamań psychicznych okazuje się nie do pokonania, więc akcja opowiadań zmierza w kierunku ukazania ich ponownych uchybień wobec własnych postanowień i powrotu do picia, traktowanego jak jedyny ratunek w chorobie, niezawodna pomoc, jakiej nie uda się uzyskać gdzie indziej.

Doznawane przez chorych iluzje nie wróżą pozytywnej zmiany losu, czeka ich dalsze, pełne zagrożeń życie, zakończone wcześniej czy później tragiczną śmiercią. Równie trudny staje się los ich bliskich, życiowych partnerów, dzieci. Żeby poruszyć wyobraźnię czytelnika, pisarz zawiesza czasami akcję opowieści przed momentem kulminacyjnym, nie wprowadzając ostatecznego rozwiązania. Trzeba w takim momencie zamyślić się i poddać działaniu tajemniczej magii narracji. Tajemnica, zawierająca się w samym procesie choroby, też warta jest rozwagi, tym bardziej, że mamy do czynienia z tak spektakularnym, a jednocześnie wręcz metafizycznym niekiedy ujęciem tematu. Celebrowanie choroby przez niektórych bohaterów Urbana ma cechy objawień, graniczących z przeżyciami religijnymi. Profanum zyskuje tu rangę sakrum w szokujących wymiarach istnienia.

Wielką zasługą autora jest odwaga w przedstawianiu tak ekstremalnie dramatycznych ludzkich doświadczeń w bardzo naturalny sposób, poprzez dosadne opisy wydarzeń i sytuacji, a także doznań i następstw chorobowych przypadłości bohaterów. Może dla niektórych czytelników będzie to zachęta do uświadomienia sobie własnych problemów i słabości w realizowaniu wytyczonych sobie celów, do zmierzenia się z życiowymi błędami i niekonsekwencjami…

Adriana Szymańska

Pierwsze i kolejne opowiadania ukażą się niebawem na naszym blogu w Kategorii – Data umierania.

Wstęp | Data umierania | Połówka | Tajemnica | Astrolabium | Szeptunka | Trzej królowie | Kukułeczka | Kot | Monit | Cmentarz

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz