Zmutowana młodość?

Sala pełna ludzi. Na wprost cztery rollupy z logotypami i nazwami instytucji. Dwa z nich informują, że kolejne (3-cie) spotkanie Klubu Pruszkowskich Wieści wspierają miasto Pruszków i miejskie MZO. Kolejne dwa reklamują „Socjus” i gazetę.

Anturaż sali nastrojowy, lekko skontrastowany światłami żółtym i czerwonym. Widać doświadczoną rękę osoby przygotowującej scenę, czyli centrum spotkania, gdzie ma się odbyć wieczór literacko-muzyczny. Przestrzeń wypełniają rekwizyty – stół, krzesełka, elektryczne pianino, mikrofony, nowoczesne zestawy nagłaśniające.

Obecne są też media: lokalna telewizja, fotograf. Guziki dopięte na ostatnią dziurkę. Wybija godzina 18-sta, dnia 8 lutego roku 2023-go. Czas na entrée. Za mikrofonem staje redaktor naczelny Pruszkowskich Wieści, pan Mirosław. Wita gości, dziękuje wszystkim, którzy umożliwili zorganizowanie wieczoru i przybyłym licznie gościom. Szkicuje w punktach scenariusz spotkania, po czym oddaje głos pani Annie, poetce, redaktorce, która prowadzi w Pruszkowskich Wieściach rubrykę poetycką i jest moderatorką wieczoru.

Nagle wśród zgromadzonych następuje poruszenie, jakby ktoś wkroczył do sali niespodziewanie. Pani Anna próbuje zorientować się w czym rzecz, przywrócić ustalony bieg spotkania. Razi ją światło. Kiedy wreszcie orientuje się, czyje przyjście poruszyło publiczność, mówi do mikrofonu: „Mam do czynienia z blaskiem reflektorów, czy z blaskiem prezydenta miasta?”

Prezydent staje obok pani Anny, przeprasza za spóźnienie i siada. Widać po zebranych, że prezydent Pruszkowa jest znany i lubiany. Nikt nie ma do niego pretensji, nikt kwaśno spod wąsa się nie uśmiecha.

Za stołem przykrytym gustowną tkaniną podświetloną kolorowymi lampkami siadają poeci, pani Ewa i pan Zbigniew. Asystuje im prezes Bogdan jako lektor wspomagający czytanie wierszy, fraszek, limeryków i poematów. Za mikrofonem staje pani Iwona w filetowej sukience. Śpiewa o tym, że świat jest piękny.

Punkt po punkcie rozwijają się przed oczami publiczności kolejne odsłony scenariusza. Wybrzmiewają strofy wierszy poetów. Za pianinem siada muzyk i kompozytor pan Michał i akompaniuje piosenkarkom, Iwonie i Natalii. W reżyserce przy konsoli siedzi pan Jerzy. Czuwa nad całokształtem technicznym. Odbywa się konkurs jednego wiersza. Krok po kroku zbliża się finał wieczoru, który dla jednych jest zbyt długi, dla innych mógłby trwać o wiele dłużej niż trzy godziny.

Większość osób na sali to ludzie dojrzali i mocno dojrzali, często niedoceniani i lekceważeni przez młodych. Ale trwają na posterunku, są zawsze obecni i zaangażowani, w przeciwieństwie do młodych, których było jak na lekarstwo. Widać siwe włosy, często przerzedzone. Zauważyć można chęć, by szczyptą pudru czy eleganckim krawatem podkreślić, że są, że trwają, że ich czas na wieczność jeszcze nie nadszedł. Więc czy należy mniemać, że człowiek starszy to mutacja człowieczeństwa? To tylko czas, któremu podlegają wszyscy. Starsi na co dzień borykają się z dolegliwościami fizycznymi, mniejszą sprawnością, którą pamiętają z młodości. Mierzą się przed lustrem z własnym wyglądem. Tęsknią za utraconą gładką skórą i gęstymi włosami. Mimo to działają. Przychodzą gremialnie na imprezy i sami są organizatorami wielu działań. O takim wysiłku młodość może pomarzyć.

Im bardziej wieczór Klubu Pruszkowskich Wieści się rozkręcał, tym bardziej oni, wbrew przypisywanemu im skostnieniu, cieszyli się każdą kolejną przeczytaną fraszką, piosenką, akordami pianina, zapowiedzią pani Anny. Zaczęli nawet wtórować solistkom. Widać było, że jest im mało. Wyglądali tak, jakby coś brali, może wypili po setce wódki? Ale w powietrzu na sali nie było czuć procentów. Pewnie badając każdego z gości alkomatem, a później sumując pojedyncze wyniki można by odczytać rezultat oscylujący w granicach minus jednego promila. Dlaczego? Bo jakże tak? „Mutant” na plusie? Plus, w tej sytuacji, wykazałby jedynie pomiar radości.

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz