Wdzięczność do klamki

Obudził się z uczuciem czegoś przyjemnego. Wstał i zaczął się krzątać, przygotowywać się do kolejnego dnia terapii. Zapalił gaz pod czajnikiem. Zamyślił się. Próbował nazwać to coś w rodzaju lekkości na sercu, ale nie znalazł słów.

Na sali, w przychodni, do której chodził na terapię było już kilka osób. Zajął wolne miejsce. Przyglądał się kolejnym pacjentom wchodzącym na zajęcia. Zauważył, że dzień rozpoczynający trzeci tydzień jego terapii odwykowej jest inny.

Podczas spotkań zawsze skory do rozmów, do komentowania tego, co powiedzą inni, wciąż dociekając kto ma rację, tym razem milczał. Co więcej, przestał udowadniać sobie, że to on ma zawsze rację.

Zaczęło się od powitania. Aneta przeczytała tekst i medytację. Jedno ze zdań mówiło, że należy być wdzięcznym za wszystko, co spotyka się w życiu. Wdzięczność było tym słowem, którego szukał, którym chciał opisać poranne uczucie.

Przypomniał sobie moment zapalania gazu. Pomyślał, że właśnie w tamtej chwili był wdzięczny. Podobnie czuł, gdy mył zęby po śniadaniu, gdy czyścił buty i naciskał klamkę. Powiedział o tym głośno zebranym. O tym, że był wdzięczny i że teraz też jest wdzięczny.

– Komu? – zapytał terapeuta.
– Wszystkiemu – odpowiedział.
– Czy mógłbyś to wszystko nazwać siłą wyższą? – drążył opiekun grupy.

Pytanie wydało mu się sensowne. Na końcu języka miał odpowiedź. Kilka dni wcześniej wypełniał ankietę, z której się dowiedział o sile wyższej. Naturalne mu się wydało, że to swoje „wszystko” powinien ukonkretnić. Siła wyższa nadawała się do tego znakomicie. Domyślał się, że autorzy ankiety chcieli zachęcić też do pracy nad sobą tych, którzy są neutralni światopoglądowo i wyznaniowo. On, jako człowiek wychowany w katolickim domu, bez trudu wyobraził sobie, że siła wyższa to nic innego jak Bóg.

Zawahał się jednak. Czuł obecność wdzięczności, a jednocześnie dostrzegł wyraźny związek między swoją odpowiedzią na pytanie terapeuty, a stanem, którego doświadczył rano. Dostrzegł, jak ważne jest wyjaśnianie słowami wewnętrznej kotłowaniny, z którą się borykał, jak bezcenne są wypowiedzi innych. Dzięki nim i swojemu własnemu tłumaczeniu wychodził z czarnej dziury nałogu. Ale też zrozumiał, że słowami ledwie dotyka tego, o czym powiedziała Aneta.

„Co z tego, że powiem swojej dziewczynie, że jestem wdzięczny, jeśli za chwilę burknę, że jest idiotką i niczego nie rozumie”. A tak mu się zdarzało odnosić do ukochanej. Było tak, że jednego dnia chciał uchylać jej nieba, a drugiego nienawidził za komentarze o jego nerwowości.

Uśmiechnął się do siebie kwaśno na myśl, że do klamki czuje wdzięczność, a człowieka poniewiera. Spróbował wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Wrócił myślami do „siły wyższej” i do odpowiedzi, na którą czekali wszyscy. I nagle wydało mu się, że szukając słów na opisanie siły wyższej, chcąc jej dotknąć, dostrzega więcej niż czubek własnego nosa, wychodzi niejako poza własne racje, widzi Anetę, terapeutę i pozostałych pacjentów. Przypomniał mu się poranek z zapalaniem gazu pod czajnikiem i z naciskiem klamki. Wstał i powiedział bez wahania:

– Tak, to jest siła wyższa.

Siadając dodał, ale już do siebie, że wdzięczność do siły wyższej obejmuje tak samo dziewczynę, jak i klamkę.

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz