Piramidon

Zosia od kilku lat trwała w związku z mężem alkoholikiem. Było coraz gorzej. Na początku myślała, że to przejściowe i samo minie, potem że minie dzięki jej cierpliwości, dobroci, miłości. Potem, że się skończy dzięki jej namowom i perswazji. Nic nie pomagało, bezradna kobieta pogrążała się w rozpaczy.

W końcu ktoś ją zachęcił: idź na terapię dla współuzależnionych. Tam dowiesz się, które działania są skuteczne, a które bez sensu. Bo alkoholizm to choroba. Jeśli rozmawiasz z mężem alkoholikiem, to dyskutujesz z chorobą a nie z człowiekiem. Gdy dziecko ma gorączkę, to nie prosisz gorączkę, żeby przestała być gorączką, tylko stosujesz na przykład piramidon. Nie prosisz dziecka, żeby przestało gorączkować, nie krzyczysz: przestań wreszcie mieć to zapalenie płuc! Po prostu wołasz lekarza.

Zosia nie miała pojęcia, że tak właśnie można myśleć. Zdumiona dostrzegła światełko w czarnym tunelu. Wybrała się na grupową terapię dla współuzależnionych.

W salce siedziało w kręgu kilkanaście kobiet, żon, matek, córek. Dlaczego są tu tylko kobiety – zdziwiła się Zosia. Czy mężczyźni nie współuzależniają się? Czy zawczasu zrywają alkoholowe związki? Czy wstydzą się obnażyć przed grupą swoją bezradność? To była druga rzecz, która zdumiała Zosię.

Poczuła się dobrze wśród osób mających ten sam problem, co ona i tak samo bezradnych. Dotąd myślała, że jest z tym sama. Gdy kobiety opowiadały, bez owijania w bawełnę, jak wygląda ich życie z alkoholizmem w rodzinie, rozpoznawała w tych relacjach samą siebie i to przynosiło jej ulgę.

Chodziła na terapię systematycznie raz w tygodniu. I za każdym razem na początku zajęć terapeutka zadawała każdej uczestniczce to samo pytanie: co w tym tygodniu zrobiłaś dla siebie? Padały odpowiedzi: upiekłam dzieciom ciasto, poszłam z matką do lekarza, pomogłam sąsiadce załatwić sprawę urzędową… Terapeutka komentowała: to dla innych, a co tylko dla siebie?

Dopiero po kilku tygodniach kobiety relacjonowały: poszłam do kosmetyczki, kupiłam sobie apaszkę, zapisałam się na jogę… Zaczęły dostrzegać siebie.

Zosia z czasem również zaczęła dostrzegać własne potrzeby. Zrzucając z siebie więzy alkoholizmu swojego męża, odzyskiwała samą siebie. To było jej największe zdumienie: jak to się stało, że siebie przekreśliła? Na tyle lat?

Nowa świadomość okazała się skuteczna jak piramidon przy gorączce. A lekarstwo na chorobę męża? Niech sam się o nie postara.

Subscribe to our newsletter!

Ama Terasu Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz