Wybory

Statut „Socjusa” precyzyjnie opisuje, jakie należy podjąć kroki w sytuacji, gdy członek Zarządu składa rezygnację w trakcie trwającej kadencji. Podobnie się dzieje, gdy skład osobowy Komisji Rewizyjnej się zmniejsza. Należy zwołać Nadzwyczajne Zebranie. I takie gremium wczoraj się zebrało o godzinie 18:00, żeby wybrać Skarbnika i dwóch członków Komisji Rewizyjnej.

Prezes jednak czas jakiś zwlekał z oficjalnym rozpoczęciem spotkania, ponieważ musiało być tak zwane kworum, czyli minimalna liczba członków, niezbędna do podjęcia wiążących decyzji. Stowarzyszenie musi funkcjonować zgodnie ze statutem (ktoś zbiera pieniądze i pilnuje, aby członkowie zarządu się nie rozbisurmanili…)

W końcu przyszli spóźnialscy i dopisali się do listy obecności. Chwilę trwało, nim znaleźli dla siebie miejsce. Zabraliśmy się za wybieranie.

Sala, czyli my, członkowie Stowarzyszenia z czynnym i biernym prawem wyborczym, zgłaszaliśmy kandydatury. Najpierw na Skarbnika. Padły trzy nazwiska. Tylko jedna z przedstawionych osób zgodziła się zostać kandydatką. Nasza koleżanka została wybrana przez aklamację. Biliśmy brawo i cieszyliśmy się, że bez przymusu, dobrowolnie, będziemy wpłacać Skarbniczce pieniądze na cele statutowe.

Chwila przerwy. Atmosfera na sali się rozluźniła, bo ludzie chcieli się zastanowić, kogo zgłosić do Komisji Rewizyjnej. Wyszedłem na tak zwany przygórek. Zobaczyłem Iwonę. Siedziała w fotelu. Dosiadłem się do niej. Powiedziała, że nie może poradzić sobie z rozstaniem, że czuje się skrzywdzona i jest jej przykro z tego powodu. Zwierzyła się, że szuka wsparcia u specjalistów, by pomogli jej poradzić sobie z natrętnymi myślami, wciąż przypominającymi jej rozstanie z chłopakiem i doznaną krzywdą.

– A tak w ogóle – powiedziała. – Czytałam twój wpis na blogu o przebaczeniu i nie bardzo rozumiem, o co w nim chodzi.

Iwona wyjęła telefon. Wywołała stronę socjus.pl i wpis pt. „Przebaczenie”. Przeczytała ostatni akapit tekstu:

– Wybacza ten, kto czuje urazę. Jeśli pozbędzie się pan poczucia krzywdy, żalu, do świata, to czy będzie musiał pan wybaczać? Wystarczy, że odmieni pan swoje życie. Przebaczenie samo się pojawi i sprawi, że panu także będzie przebaczone.

– Czym jest to przebaczenie – spytała Iwona. ,

– A kim ty jesteś – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

– No przecież człowiekiem – odrzekła zdziwiona.

Właściwie sam też nie wiem, kim jestem. Mógłbym podobnie odpowiedzieć, tylko że „człowiek” jest określeniem pojemnym. Bo co stoi za słowem „człowiek”? To jestem ja, tak mi się wydaje, a to „ja” to zbiór moich wyobrażeń o sobie i świecie, i mojego statusu w relacjach wszelkich. Na pewno te wyobrażenia mnie kształtują, budują moją postawę, której niekiedy jestem gotów bronić do upadłego.

Jeśli zgodzić się z takim rozumowaniem, to na pewno w wyobrażeniach są też urazy, jest poczucie krzywdy. Zapewne w Iwonie też. A moja zawartość, czyli ja? Czym ona jest? Może tworami, które poruszone, wprawiają nas w dobry lub w zły nastrój? Które rozanielają, albo sprawiają, że czujemy się skrzywdzeni?

Wyobrażam sobie, że zawartość człowieka to takie pudełka, które w zależności od okoliczności wewnętrznych lub zewnętrznych, otwierają się bezwiednie i wyłaniają się z nich (jest ich masa) nasze różne wyobrażenia sprawiając, że coś nas wewnątrz rozszarpuje.

Próbuję wyjaśnić Iwonie, i sobie też, że we wpisie o wybaczeniu starałem się powiedzieć, że gdyby udało się nam nie chować uraz, wtedy nie pojawiałby się obsesyjne myśli. A nawet jeśli, to nie zrobiłyby nam krzywdy, ponieważ po otwarciu pudełka okazałoby się, że jest puste. Wtedy przebaczanie straciłoby rację bytu. Przebaczanie jest reakcją na konkretne uczucie lub emocję, a jeśli ich nie ma, to… I Iwona zamyśliła się. Była zdumiona.

– Właściwie to masz rację – przyznała.

Drgnęła. Cofnęła się jakby ktoś ją lekko popchnął. Może wyobraźnią próbowała otworzyć jakieś pudełko, by zrozumieć nasze rozważania na temat przebaczenia. Wyglądało to tak, jakby internauta wpisywał w pole przeglądarki jakiś wyraz, naciskał enter i zamiast tysięcy wyników zobaczył komunikat: nie znaleziono niczego. Wniosek pojawia się jeden jedyny możliwy. Skoro brak wyników, to brak szukanego obiektu. Ale podskórnie internauta czuje, że brak wyników niczego nie wyjaśnia, że mimo braku wyników coś pozostaje do wyjaśnienia. Bo choć brakuje słów na opisane pustki w pudełku, coś przecież istnieje.

Co zrobić, by nasze życie się odmieniło? Nie wiem. Być może pierwszym krokiem do uzdrowienia jest świadomość tego, że otwieranie pudełek, z których wyłażą natrętne myśli i poczucie skrzywdzenia, jest naszym wyobrażeniem, które zamyka nas w cierpieniu.

Wracam z Iwoną na salę. Zgłoszono trzech kandydatów i wszyscy trzej się zgodzili, by na nich głosować. Komisja Skrutacyjna wyszła z sali, by przygotować karty do głosowania.

Wrócili po 15-tu minutach z kartami i tekturową urną. Rozdali mandaty z wypisanymi nazwiskami. Prezes poinformował, jaka obowiązuje procedura, by oddany głos był uznany za ważny.

Skreśliłem jedno z nazwisk i wrzuciłem swój głos do pudełka.

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

5 komentarzy

  1. Marta Zieleniesia
    2023-02-04

    „… po otwarciu pudełka okazałoby się, że jest puste. Wtedy przebaczanie straciłoby rację bytu.” -ciekawe. Myślę jednak, że te pudełka, naszych konkretnych relacji z drugim człowiekiem mieszczące w środku szczęście, radość, łzy, czasami zdrady, rozczarowania i urazy – nawet po procesie wybaczenia są dalej na swoim miejscu, ale już nie budzą lęku, złości, urazy w takim stopniu jak kiedyś natręctwo złych, destrukcyjnych myśli. Wybaczamy najpierw sobie, by móc wybaczyć innym.

  2. Krzysztof Urban
    2023-02-04

    Wydaje się, że tak. Nadal są. Tylko nie zabarwiamy. A jak nie ma koloru, to kto komu wybacza? Chyba jest wtedy tak, że jest się bezkolorowym w całej palecie barw.

  3. Marta Zieleniesia
    2023-02-04

    O nie! Kiedy ocean jest wzburzony („zabarwiony”) ma wiele braw i odcieni, ale kiedy ocean staje się spokojny nie traci koloru, tylko ma inny odcień. Kto komu wybacza? Nikt nikomu, skoro zostało wybaczone i to co budziło złe emocje zostało uciszone. Nie zapominamy, ale możemy wybaczyć i już nie rozliczać siebie i innych. Trzeba pudełko zamknąć i odłożyć. Przygotować nowe…

  4. Krzysztof Urban
    2023-02-05

    Hmmm. Jak tak pudełko do pudełka, to na karku mieć będziemy spory ciężar. Wiadomo, ciężary ciążą i dociskają do ziemi. Podobnie jest z uciszonym – ma swoje przeciwieństwo. Co będzie jak zacznie ryczeć?

  5. Bogdan Urban
    2023-02-06

    Tak, sprawa pudełek jest bardzo ważna, tylko ja wiem że jak już takie pudełko wypełnię to jedyna skuteczna metoda – pudełko zamknąć i wyrzucić – sprawdzone wiele razy przez dwadzieścia lat.

Dodaj komentarz