Lepsze jutro

Jeszcze kilka dni i Nowy Rok się zacznie. Będziemy życzyć sobie lepszych dni, lepszego zdrowia, wszystkiego lepszego. Z nadzieją i otuchą powiemy życzeniowo, że ten nowy, nadchodzący, będzie stokroć lepszy od tego, który minął.

W niektórych poradnikach psychologicznych można przeczytać, że tam gdzie jest podział, pojawia się strach. Czy na pewno? Można się nad tym zastanowić. Przyjrzeć i rozważyć. Optymista, do podziału rodzącego lęk podejdzie sceptycznie, wyobrazi sobie własne podwórko i powie: Jak to? Przecież moje mieszkanie podzielone jest na pokoje, mam wyseparowaną, od reszty, łazienkę, nie wspominając o kuchni i balkonie. Czuję się świetnie w swoim mieszkaniu. Jestem w nim bezpieczny, więc androny, pod tytułem „podział rodzi strach” jest strachem na lachy. Może nawet, optymista, zajrzeć (telefonem) do Wikipedii i przeczytać, że statystycznie będzie żył dłużej i zdrowiej, ponieważ rzadziej, od pesymisty, miewa lęki, a co za tym idzie, nie będzie uszkadzał swojej struktury emocjonalno-mięśniowej.

Dla pesymisty natomiast, podobne mieszkanie, będzie miejscem, w którym za chwilę popsuje się kran, dobiegający hałas z klatki schodowej stanie się zapowiedzią nieszczęścia, a on sam będzie się czuł bezsilny.

Patrzę na ogród. Jest zalany deszczem. Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. W oddali rosną brzozy. Przy płocie strzeliście pnie się w górę świerk kanadyjski. Ani śladu śniegu, który do niedawna, przykrywał wszystko szczelnie, jak okiem sięgnąć, i sprawiał wrażenie, że świat wydawał się być jednolity, spójny i harmonijny.

Bez śnieżnej bieli ogród wydaje się rozczłonkowany, pełen podziału, przeciwstawnych sobie elementów.

Pory roku następują po sobie. Biel zamienia się w zieleń. Zieleń, jesienią, w brązy i żółcie, które pod wpływem niskich temperatur rozpadają się, zmieniają strukturę, czasem, te zmieniające się formy, przykrywa śnieg, porządkuje niejako otoczenie, przynajmniej wizualnie.

Życzymy sobie, by Nowy Rok był lepszy. Czy będzie? Różnie bywa. Dla każdego będzie inny, tak jak dla pesymisty i optymisty, tak jak dla ogrodu wiosna i zima jest inna. Jednak, przyglądając się uważnie tym innością, widać wyraźną różnicę. W pierwszym przypadku, czy to optymista czy pesymista, posługują się opisem, nastrojem wyrażanymi myślami. W drugim przypadku jest ogród, zanurzony w porach roku jest wespół z wiosną, zimą… Ani mu w głowie rozważać, czy jutro będzie gorsze czy lepsze. Bo gdyby się pokusił (ogród) o to, musiałby odwołać się do tego, co było, porównać, ocenić i dokonać wyboru. W ten sposób stworzyłby przestrzeń, oś czasową, zacząłby dzielić, a podział wywołuje strach. A przecież strachu nikt nie lubi. Jest zabójczy i destrukcyjny. Więc staramy się go pozbyć. Jak? Życzymy sobie, by w Nowym Roku było lepiej. Wysilamy się, układamy strategię, podejmujemy kroki – modyfikujemy to, co wydarzyło się w Starym Roku z nadzieją na lepsze jutro. Czy zmodyfikowane wczoraj zmieni się w lepsze jutro?

Wczoraj ziemia w ogrodzie szybko wchłaniała wodę. Mżyło. Sczerniałe kikuty aksamitek, melisy i nagietków perliły się od wody. Dziś mżawka przerodziła się w obfite opady. Na ścieżce prowadzącej do kompostu tworzą się kałuże. Niebo zaciągnięte jest szczelnie. Jutro, być może, pojawi się słońce. Czy szpinak, Olbrzym Zimowy, rosnący na dwóch zagonach w moim ogrodzie, czeka na jutrzejsze słońce?

Patrząc przez szybę okna uśmiecham się do zielonych liści szpinaku. Jest odporny na mróz. Ma się dobrze po minus dwunastu stopniach C., śniegu i odwilży. Gdzieniegdzie, między jego łodyżkami, wije się gwiazdnica pospolita. Wciska się wszędzie. Tak zwany chwast. Wciąż ją wyrywam i wyrzucam na kompost.

Subscribe to our newsletter!

Krzysztof Urban Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz